Gmina Dubicze Cerkiewne to najmniejsza wiejska gmina w Polsce pod względem liczby mieszkańców — około 1 567 osób rozsianych na 151 km², czyli mniej więcej dziesięć osób na kilometr kwadratowy. Nie ma tu kina, galerii ani czterdziestu wydarzeń miesięcznie. Gdyby przyłożyć do takiej wsi miejski wzorzec „kalendarza kultury”, wyszłaby pusta kartka.
Więc zaczęliśmy od pytania, a nie od szablonu: co sprawiłoby, że ktoś tutaj otwierałby taki tygodnik raz w tygodniu? Odpowiedź nie jest o kulturze — jest o dwóch rzeczach naraz.
Hipoteza redakcji
Wiejski tygodnik to narzędzie + przynależność
1. Rzeczy, których ludzie potrzebują (użyteczność). Kiedy jadą śmieci, czy nie wyłączą prądu, o której jest jedyny autobus do Hajnówki, która apteka dyżuruje, do kiedy zapłacić, czy w lesie nie ma polowania, czy idzie upał albo burza. To są informacje, po które się wraca, bo ich brak kosztuje konkretnie.
2. Rzeczy, na których ludziom zależy (przynależność). Kto odszedł i kiedy pogrzeb, jakie święto w cerkwi, co u strażaków z OSP, co w Kole Gospodyń, co w bibliotece. W małej wsi to nie „rozrywka” — to tkanka, która trzyma sąsiadów razem.
Kultura jest tu dodatkiem, nie osią. Osią jest kalendarz odbioru odpadów, rozkład autobusu i tablica ogłoszeń przy cerkwi. Ten numer jest próbą złożenia tego w jedno czytelne miejsce — i sprawdzenia, czy z „pustej kartki” da się zrobić coś, po co warto wracać.